Obserwatorzy

środa, 13 lutego 2013

Restauracja Namaste Zielona Góra

Witajcie!
Dzisiaj udało mi się zrobić zdjęcia w restauracji Namaste w Zielonej Górze. Przemiana mebli, ścian itp. to konsekwencja wizyty Magdy Gessler. Restauracja od tego czasu cały czas się zmienia.
Właścicielka poprosiła mnie o przerobienie mebli i ozdobienie ścianki działowej i ścianki pod barem.
Pracy było naprawdę dużo, zwłaszcza z ażurami ze sklejki. Pełno dziurek i kształtów, które malowało się dłuuugo i żmudnie. I brzydkie słowa płynęły, oj aż uszy więdły. Dobrze, że kochany Małż pomagał (i też klął ;-))) Przerabianie mebli to pikuś w porównaniu z tym. Ale już mam za sobą i teraz widać efekt. I jestem zadowolona.
Niestety zdjęcia robiłam jeszcze przy zamkniętej restauracji, kiedy krzesła są na stołach, a podłoga w trakcie sprzątania. ale coś tam widać ;-)
Odcinek można obejżeć TUTAJ. Ja jeszcze nie oglądałam, ale teraz sama jestem ciekawa jak to było.

Zdjęcia:

Szafka o fantastycznym kształcie, jednak biała przecierka kompletnie nie pasowała do koncepcji.

Po przemalowaniu wygląda tak:




Szafka, która była bardzo ciemno brązowa... Niestety nie zrobiłam zdjęcia przed... Ale to taka zwykła ciemna szafka była...
Szafka dostanie jeszcze ornamenty w kształcie bardzo ozdobnych rombów, ale dopiero je zamówiłam. Ozdoby będą złote. 



Ażur, które oddzielają część sali. Stworzyły intymny kącik. Czujecie te wycięcia prawda? W sensie roboty ile ;-) Śrdoki złote, całość turkusowa ze złotymi ornamentami... i trochę ciemnego niebieskiego.




I pod barem ażury...



W planach jeszcze jedna ścianka (ja proponuję pomarańcz/żółty, ale jeszcze zobaczymy) i komodai szafa na przyprawy...
I jak Wam się podoba Bollywood ;-) ?

15 komentarzy:

  1. fiu, fiu...trochę roboty było, nie dziwię się, że polszczyzna ucierpiała:))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ależ super!!!! I kolor rewelacyjny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorek skromnie napomknę- sama wybierałam.

      Usuń
  3. Kochana! Wulgaryzmy są potrzebne, bo mają nacechowanie emocjonalne. Przy takiej koronkowej robocie samo " kurza stopa", czy "motyla noga" nie wyrażą całej sytuacji. Podziwiam! Robota niezła! A teraz proponuję Pani odpoczywać... Fasol też zasługuje na relaks ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj czuję, że relaks potrzebny, czuję...

      Usuń

    2. Zapraszam po wyróżnienie:
      http://blogowanko-jagodzianka.blogspot.fr/2013/02/piatek-pod-wyzwaniem-na-perowo-ze.html

      Usuń
  4. Kawał roboty, mój kręgosłup sprowadziłby mnie do parteru:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój na szczęście wytrzymał. Trochę zumby i proszę ;-)

      Usuń
  5. Ciekawy wybór kolorów niebanalny, odważny jak w restauracji być powinno, czyli tak żeby zapamiętać. Ulżyć sobie trzeba przy takiej robocie trzeba to zrozumiałe a teraz tylko oklaski. Super robota.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pięknie i w klimacie:)Duże wyzwanie, ale efekt wspaniały. Gratuluje i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Aguś przemiana super i ogrom pracy! dobrze, że Mąż pomagał.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow! Byłam tam jakiś czas temu z mężem, ale Twoich dzieł jeszcze nie było, na pewno bym zauważyła. Muszę iść raz jeszcze, zobaczyć na żywo:) Pozdrawiam!
    Agnieszka
    www.ekspresjesagaski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. pięknie !!! Z pewnością takie detale składają się na niesamowity klimat ;)

    OdpowiedzUsuń