Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 czerwca 2014

DIY lampioniki ogrodowe

Dzisiaj pokażę Wam jak w kilku krokach zrobić samemu malutkie lampioniki ogrodowe w dwóch stylach: vintage i prowansalskim.
Vintage pasuje do doniczek, które pokazywałam tutaj: DREMEL DIY


Do wykonania lampioników potrzebne będą:
Pistolet do kleju Dremel Glue Gun, pałeczki kleju do pistoletu, małe słoiczki (ja użyłam szklanych pojemników po jogurcie i creme brulee), drut i wszelkie przydasie jak wstążeczki, kawałki lnu w naturalnym kolorze, bawełna czerwona- ścinki, tasiemka z bąbelkami fioletowa, lawenda świeża.





Krok1:
Odmierzamy z drutu obwód słoiczka z małym zapasem, ucinamy. Druga długość druta to rączka, odmierzamy z zapasem i ucinamy.


Krok2:
Formujemy rączkę, na końcach za pomocą okrągłych szczypczyków formujemy kółka przez które przeciągamy drut z obwodu. Obwód zaciskamy na słoiczku, zakręcamy, a nadmiar ucinamy.


Krok3:
Nanosimy klej na słoiczek. Zasłonimy drucik kawałkiem zwiniętej w rulonik tkaniny.


Krok4:
Z czerwonej bawełny formujemy różyczkę. Zwijamy długi kawałek tkaniny i okręcając tworzymy kwiat. Od czasu do czasu nanosimy kropelkę kleju, aby nam się materiał nie rozwijał. Należy uważać, ponieważ klej jest bardzo gorący i można się poparzyć! 


Krok5:
Przyklejamy kwiat do lnianej obręczy, dodajemy sznurek jako kokardkę i świecznik vintage gotowy.


Krok6:
Z drugim lampionikiem postępujemy tak samo jak w Kroku 1 i 2.
Następnie tasiemkę fioletową z bąbelkami przyklejamy tak, aby ukryć drucik.


Krok7:
Pod fioletową tasiemką naklejamy świeże kwiaty lawendy. Świeże są lepsze od wysuszonych, ponieważ łodyżki są bardziej plastyczne i się uginają. Kwiaty po wyschnięciu wyglądają tak samo, więc świecznik posłuży na pewno długi czas.



Krok8:
Tak prezentuje się lampionik w klimacie prowansalskim.


A tak obydwa, a który jest bliższy Waszemu stylowi?


środa, 14 sierpnia 2013

Mebelki ogrodowe w stylu francuskim i DIY

Na wstępie powiem krótko, że jak człowek zakochany, to robota nijak mu nie idzie. Oszalałam na punkcie mojej córci kruszynki i gapię się na nią godzinami. I nic (prawie!) nie robię z rękodzieła szeroko rozumianego...
Ale, ale!
W końcu moje mebelki ogrodowe doczekały się nowych ubranek. No prawie, bo własnie pada i musiałam przerwać pracę. Ale dzisiaj już skończę i będę mogła cieszyć oko ;-)



Pamiętacie moje brzydactwa?:




A teraz krótkie DIY, czyli zrób to sam.
Sklejka z mebli całkowicie przegniła, więc trzeba było wyciąć ją na nowo. 

Przydała się wyrzynarka ze sklepu JULA TA WYRZYNARKA .
Gąbka taicerska gruba około 8 cm na siedzisko i cienka na oparcie około 2 cm.
A także bawełna laminowana w grochy! Uwielbiam grochy ;-) Udało mi się kupić gdzieś na blogu.


 Następnie wycięłam gąbkę na kształt siedziska i oparcia.


Jak już gąbka jest wycięta trzeba wyciąć mateiał, pomiętając o marginesie na zszycie!


Zszywaczem tapicerskim zszywam materiał.

Nadmiar materiału należy obciąć, żeby ładnie wyglądała także "lewa" strona.

I gotowe! Przyczepiamy jeszcze na śruby oparcia i siedzisko.


Krzesło w trakcie...


I deszcz... ale przynajmniej tkanina przetestowana! Nie przemaka! ;-)


Pozdrawiam Was gorąco i sorrrki, że nie zaglądam do Was za często, ale gapienie się na księżniczkę uniemożliwia gapienie się na monitor ;-)
Całuski!








piątek, 5 lipca 2013

Lato z nutką Paryża

Czas przelatuje przez palce, czy Wy też tak macie? Może to dlatego, że termin porodu co raz bliżej,  A TYLE JESZCZE DO ZROBIENIA!!
Remont już praktycznie skończony, pozostały jeszcze mebelki do dziecięcego kącika. W lipcu mam nadzieję będą już gotowe. Ale niestety teraz muszę polegać na Małżu mym, bo sama nie daję już rady.
Sypialnia ciągle się zmienia po remoncie. Coś dodaję, coś poprawiam. Jak już ogarnę jako tako wszystko, to na pewno zamieszczę fotki. Ale w pracach "przeszkadzają" mi ciągłe jarmarki. Spędzam dużo czasu w pracowni, czego oczywiście mój blog nie odzwierciedla.
Ale co ja tu tak negatywnie! Wcale nie jest źle. Po prostu zamiast robić zdjęcia, śpię (w dzień, bo w nocy gorzej...)  ;-))) Mam nadzieję na zapas...
Ostatnio skończyłam też malowanie mebelków w restauracji indyjskiej, którą już kiedyś pokazywałam. Mam nawet fotki. Ale to nie dzisiaj.

Dzisiaj napis, który poczyniłam dla córki. Pasuje do jej świeżo wyremontowanego pokoju. Kolory biją po oczach ;-)


Na tle zielonej ściany...
 
A może na fioletowej...
 
 
Jak szybko zrobić sobie taki napis pokazuję TUTAJ
 
Pozdrawiam Was serdecznie i trzymajcie kciuki za jutrzejszy jarmark. Oby mój M. sam wytrwał na polu walki ;-)