Zacznę od słów kilku do wybranego grona, hmm, czytaczy ;) ;) ;)
Jasnobłękitna, Zielicha oraz Mira przyznały mi wyróżnienie. Obiecuję, że w najbliższych dniach zawezmę się w sobie i wyróżnienia polecą dalej! Dziękuję dziewczyny!
Bronka! Przywracasz wiarę w ludzi ;)
Dzisiaj bardzo skromnie, tylko 2 obrazeczki, które wczoraj zawiozłam nowej właścicielce.
Dzieciowy i lawendowy (zdjęcia kiepskie, bo robione w pracy na szybkiego):
a lawendę wykończyłam koroneczką, bo po 1. ładnie wygląda, po 2 ukrywa brzydkie brzegi.
Polecam ten sposób. Koronkę przykleiłam na wikol. Trzyma się świetnie!
Dziewczyny pytają, dlatego odpowiadam w poście:
Nie kleję nigdy żelazkiem ;) Od żelazka stronię jak mogę. To jest jeden z tych sprzętów którego nie lubię, ble, wręcz nienawidzę! Dlatego nie mogłabym tak okropnej maszyny do mojego kochanego decou wprowadzić. NEVER!
Kochane, ja smaruję dobrym klejem do decou powierzchnię, czekam aż trochę przyschnie, a później przyklejam: od środka ku jednemu np. lewemu brzegowi, a później druga część: od środka ku prawemu. Wygładzam dobrym, dużym, płaskim pędzlem- z takim sztucznym sprężystym włosiem. Od środka ku brzegom. I już! Ale nie wychodziło mi to od razu, o nie! I teraz jak chcę się pośpieszyć, to niestety, zrywam motyw i poświęcam kolejną serwetkę. Bo jak się człowiek śpieszy, to... wiecie kto sie cieszy...
...