Obserwatorzy

wtorek, 11 maja 2010

skończone projekty

Dzisiaj pokażę skończone projekty- w końcu skończone! Tak mam, zostanie mi tylko jakiś detal, odłożę i długo jakoś zabrać się nie mogę.
Duże pudło na różności:


uchwyt przytwierdzony:


Wieszaki polakierowane śmierdzielkiem ;) który okazał się nie śmierdzieć. Rewelacyjny lakier Flugger-a. Rozpuszczalnikowy. Ślicznie błyszczy. Nie ścieka i co najważniejsze, nie muszę schodzić do garażu malować. Spokojnie mogę to robić w pracowni z lekko uchylonym oknem. Osobiście polecam.

Wieszaki, powiem nieskromnie, wyszły super!
Było tak:









...

poniedziałek, 10 maja 2010

wspomnienia czas zacząć...

Dzisiaj to już mój drugi post.
Marta gufopracownia.blogspot.com zaprosiła mnie do zabawy. 10 zdjęcie w swoich zasobach. Ale sobie powspominałam.
Oj, ale mi wyszło...


Zdjęcie niezbyt ostre, bo robione kamerą. Strzelanie z ostrej ;) Po treningach, udało mi się nawet zdobyć 3 puchary, w tym 1 za pierwsze miejsce ;) Ale zawody były wśród pracowników, więc nie myślcie sobie, że ja jakiś super strzelec jestem ;)
A z kałacha jak super się strzela ;))))) Wymiatałam w ... kapustę ;)))) jak Rambo!

Teraz ja wyznaczę 3 osoby...
Zasady:
Zabawa polega na odnalezieniu 10-tego zdjęcia od końca w swoich zasobach archiwalnych i opisaniu jego krótkiej historii.
Zapraszam do zabawy:


Ale mi wyszło: K górą! ;)



Już jestem wśród żywych ;)

Choróbsko minęło! Tak strasznie zatęskniłam za decou. Jak byłam chora, to palcem ruszyć nie mogłam. Więc w sobotę do 2 w nocy szalałam z pędzlem w ręku ;) jednocześnie nadrabiając zaległości w blogach.
Oto co zainspirowana Ayadeco stworzyłam z  ryżowca, który od dawna leżał zapomniany. Tylko kurz zbierał..

Wersja "zimna". Biały papier i różyczki:

Wyszło trochę takie oszronione...
Ale wyobraźcie sobie naleweczkę z wiśni w środku i butelka nabierze innego charakteru...



Tutaj komplecik w wersji cieplejszej, bo ryżowiec ecri.
Lampion klasyczny, tylko dodałam złocenia.
Nie, to nie jest bandaż ;)))) Na potrzeby zdjęć namotałam bawełnianą koronkę na butlę;)



Drugi lampion, chyba dla mnie. Złocenia dałam cieniutką warstwę. Wygląda jak przyprószone złotem. Niestety zdjęcie tego nie oddaje.





Dziękuję dziewczyny za życzenia zdrówka. POMOGŁO!
Ach, za tłumaczenie napisu ze słoiczka też!
Buziaki!

Korzystając z okazji zapraszam na stronę mojej przyjaciółki: szycie, malowanie (także ścian!) biżu i wiele innych fajnych coś...  Rozetta

...

poniedziałek, 3 maja 2010

Króciutko...

Niestety choróbsko się rozwinęło i nie pojechałam na jarmark. Pogoda nie dopisała, więc nie chciałam się jeszcze dobić.
Dzięki dziewczyny za świetne pomysły! Jesteście super dziołchy ;)
Niestety sił nie mam na nic, więc do łóżeczka mknę z ogromną ilościa chusteczek.
Pa!

...

niedziela, 2 maja 2010

Jestem monotematyczna...

Monotematyczna, czemu? Ano znowu upolowane klamoty. To już chyba choroba. Ach... Ale decou nie zaniedbałam o nie! Ale to za chwilę.
Najpierw upolowane skarby, na gorąco dzisiaj (tak, o 8 rano na giełdzie!) upolowałam:
Taka doniczka małych rozmiarów... myślę sobie, że po remoncie sypialni jak znalazł...





Zawsze chciałam mieć takie coś ;)))) Szklane coś ;)
Mój M. : Ta, następna rzecz do mycia ...(zmywa on, stąd ten optymizm;)


Urocze słoiczki, szkoda, że bez pokrywek. Mają kształt beczułek po mleku. Chyba była w niej śmietana, ale nie znam niemieckiego...


I uwaga, słój kupiony dzisiaj, a klamerki jakiś czas temu...
Ach, wzdychałam ci ja do nich... Nie były może tanie- jak na używane klamotki, ale są moje i już!






A teraz udowadniam, że się nie lenię:
Pamiętacie świeczniki? Oto odsłona pierwsza:



A teraz krzesła, które to malowanie przypłaciłam zdrowiem własnym. Tak moi mili. Przeziębiona jestem na maksa. Ale już lepiej... Więc nie warto się nad tym roztrząsać. Malowałam na tarasie, słonko grzało, ale wiaterek zdradliwy przewiał mnie i gotowe. A właśnie, że nie gotowe! Nie gotowe krzesła. Bo chora i serwetek mi zabrakło. I tkaniny nie wybrałam.... Nie zdążę przed jutrzejszym jarmarkiem. Trudno...
Ale postęp prac widać:


Trzymajta za mnie kciuki jutro, bo handelek się szykuje w skansenie!
Pa!
...

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Pracowita niedziela...

Niestety czasu na decoupage nie miałam, bo musiałam odebrać klamotki. Kupiłam przez Allegro krzesła. W sobotę przywiozłam, a w niedzielę: do roboty!
Krzesła wyglądały tak:






Krzesła po pomalowaniu:




Niestety jeszcze dużo pracy przede mną. Późnym wieczorem jeszcze decou przykleiłam na oparciach.
Dzisiaj kolejna warstwa farby, szlifowanie, przyklejanie kolejnych motywów i sama nie wiem co jeszcze...
Ach, a tu pogoda dopisuje i na rolkach trzeba potrenować ;) Bo zakupiłam ustrojstwo i uparłam się, że jeździć będę. Jak na razie w asyście mojego M. I bez jego ramienia/ dłoni ani rusz... Biedak musi biec koło mnie ;)

A to już moje dziewczyny ;) szalały na słoneczku.





...

piątek, 23 kwietnia 2010

klamociarniowe zdobycze i trochę decou

Ufff... komenk powstał w dwa dni. Dzisiaj moja fumfela ;) ma zaszpachlować na równo- tak kumpela ;). Pomalujemy i będzie... a jak cudownie się siedzi przy takim kominku... ach, nie długo relacja foto.
Tymczasem spłukałam się doszczętnie w klamociarniach... kolejne świeczniki, porcelana , półki, półeczki i różne takie...
Dzisiaj odsłona pierwsza:
świeczniki już w trakcie produkcji:
Oczywiście zawoskowane, pomalowane a dzisiaj podrapię odpowiednio i może na niektórych jakiś motywik decou powstanie. Może.


Ceramiczne A i świecznik. "A" może nie w idealnym kształcie, ale innego nie mieli ;) Już nie długo nałożę spękania . Później wetrę stare złoto. Tylko zakupy dekupażowe muszę zrobić... Wszystko mi się pokończyło.


a pamiętacie wieszaki?



Teraz wyglądają tak:


Jeszcze tylko kilka warstw lakieru i będą gotowe- wtedy ich całkowita odsłona...


A teraz pędzę do Was podglądać i się ponatychać Waszymi pomysłami.
Miłego dnia!

...

czwartek, 15 kwietnia 2010

Wena wróciła!

W końcu wena dekupażowa wróciła! Ale ja dzisiaj nie o tym.
Kominkową opowieść czas zacząć.
Przygotowania do totalnej rozjebundy, bo inaczej tego określić nie można:

przygotowania:


w trakcie:

takie maleństwo a cieszy ;)


Jutro wiercenia, stukania, pylenia itp. ciąg dalszy.

...

wtorek, 13 kwietnia 2010

weekendowe staroci szukanie...

W niedzielę pogoda dopisała i mogłam wybrać się na klamoty;) W końcu!
Oto co udało mi się upolować:



Dwa takie same wieszaki- stan jak widać- rdza. Ale po odnowieniu pomyślcie: gałeczki jak porcelanowe- ze spękaniami, delikatne przeciereczki na złamanej bielą desce. Ach... Już wzięłam się do pracy nad nimi...



Półka kuchenna- "żywe" drewno! Stan nawet nie zły, ale przecież nie zostawię takiej ciemnej półki! O nie! Wkrótce zostanie pobielona i poprzecierana...


Rarytasik, to już chyba nie na sprzedaż... mini manekin (wys. około 50 cm). Sama nie wiem, czy pozostawić brązowy, czy pobielić, czy pobielić i spękać ala porcelana? Zastanowię się. Obok różnej wielkości świeczniki. Jeszcze nie wiem, czy dla mnie, czy na handelek... Oczywiście do pobielenia!



A to już króciutkie migawki, że jednak coś tam dekupażuję...
Wprost z warsztatu, zamówienia lawendowe i aniołkowe...





...

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Czas przed i...po

Otrząśnięcie się z tego tragicznego wypadku zajęło mi całą sobotę. Ale nie będę się teraz o tym pisać. Pewien smutek pozostał. Długo jeszcze będzie zadra w sercu i umyśle, ale ja żyję nadal. Żyję, tworzę, jestem!



W tym miejscu tylko raz o tym wspominam. Więcej nie będę do tego wracać.
Powraca namolne pytanie, czy wypada pisać o sobie. O moim decou, o moich polowaniach starociowych. Przecież przy tej tragedii nie ma to znaczenia. Tak, ale to moje życie. MOJE ŻYCIE! Jak pisałam wyżej: Żyję, tworzę, jestem!
Piszę to trochę się usprawiedliwiając. Następnym razem wpadnę tutaj i zacznę wpis jak zwykle. I to jest brulane. Życie toczy się nadal...

niedziela, 4 kwietnia 2010

już święta

Pędzę do Was z życzeniami,
za chwilę zasiądziecie do uroczystego śniadania z rodziną. Życzę Wam aby te święta upłynęły spokojnie w życzliwej atmoferze. Z miłością i radością.
W szczególności ślę pozdrowienia do Kaprys, Bestyjeczki, Miry, Bronki, Kaprysi, Miry, Agnieszki, Zielichy, Cris, Jasnobłękitnej. Dziękuję dziewczyny za pamięć.




...

czwartek, 1 kwietnia 2010

jak zwykle przed świętami...

Zabiegana, ciągle gnam i nie mam czasu na nic. Wczoraj skończył się w końcu okres jarmarkowy, znaczy jarmarkowo- pisankowy ;)
Teraz szykuję się na prowadzenie warsztatów, które ruszają w kwietniu.
A później już majówki, więc znowy w plenerze.
Świąt w ogóle nie przygotowałam . Nic. Nawet nie postrzątane. Ale co tam!
U was dziewczyny już tak pięknie w domach. Ach...
Dzisiaj wklejam zdjątka wypasionych królicków ;). które znalazłam w sieci. Słodziaki!
Pozdrawiam i szykujta się dalej do świąt!






...