Obserwatorzy

niedziela, 6 lutego 2011

Prezent dla faceta...

Zawsze ciężko mi jest wymyśleć coś dla faceta. Bo przecież oni nic nie potrzebują! Ale znalazłam jedno praktyczne rozwiązanie: wieszak na krawaty. I oto powstały dwa, Kolejne projekty w głowie, czekają na realizację:



Pokażę Wam jeszcze aniołka mojej psiapsiółki, którego można zakupić za jedyne 35 zeta  (TUTAJ  i TUTAJ)

Wersja z lawendą:



wersja z makami:



Tymczasem padam na buźkę po weekendowym handelku- cieniutkim zresztą...

Dziękuję, że wspieracie dobrym słówkiem! Jest mi miło na serduchu!


...

czwartek, 3 lutego 2011

Duża szkatułka

Dziękuję moi kochani, że zaglądacie do mnie licznie. I za te wyróżnienia. Buziole wielkie!
To tak tytułem wstępu ;-)))
Niestety nie mogę pokazać jeszcze mojej szkatułki 3D z makami, bo się na nią wnerwiłam, po prostu.
Wieko wykończone, środek też-łącznie z  wyłożeniem filcu, ale ustrojstwo nie chce się otwierać. Za dużo warstw farb, czy jaki grzyb? Więc wczoraj szlifowanie, ajjj wyjechałam na wieko szlifierką- na szczęście od środka. Pomalowałam farbą- delikatniej, żeby znowu nie było problemu z otwieraniem- ajjj- pochlapałam filc... I czara goryczy przelała się. Rzuciłam diabelstwo. Może dzisiaj podejdę do tematu... Może nie?

Dzisiaj pokażę Wam szkatułę - jakżeby inaczej- z makami. Taka duuuża, na dużo skarbów.

Środek złoty, a na zewnątrz maziaje: perłowy biały i różne odcienie złotego. Na każdym zdjęciu wyszło inaczej ;-) Najbardziej realne kolorki wyszły na otwartej szkatułce.
Wieko dłuuugo lakierowane... Na głęboki połysk. Boczki mniej, żeby nie zaćmić perłowego efektu.









I to tyle, znikam do niedzieli, bo będę wyjechana ;-)))))))))

piątek, 28 stycznia 2011

Maki, maki, maki...

Ja w tych makach chyba utknęłam jak w jakimś gęstym gąszczu ;-)
Żadne motywy mi nie wpadają w oko jak makowe. Nic mnie nie natycha, jeno maki. Cóż. Za oknem szarówa, to chyba stąd ta potrzeba czerwieni i zieleni. Czy Wy też tak macie?

Mam wiele rozpoczętych prac, a żadna porządnie nie skończona, dlatego dzisiaj tylko taka mała zapowiedź mojego makowego 3D.
Wstyd całość pokazać, bo szlifowanie się kłania ;-)




I pytanie do Was mam. Z innej beczki ;-) Nie orientujecie się gdzie można w miarę tanie abażury do lampy kupić? Potrzebuję całkiem spory, najlepiej złamana biel lub pastelowa zieleń. Mam taki fajny sklep Pepco, jednak zostały małe i nie ciekawe kolorki.
Jakbyście znały może jakiś internetowy sklepik, lub w W-wie, Poznaniu to z chęcią posłucham...

Tymczasem wracam do mych maków, bo jutro sobota i można odespać czas z dekupażem ...



środa, 19 stycznia 2011

Do lata, do lata piechotą będę szła...

W przyrodzie równowaga być musi. Miałam doła, przeszło mi, a teraz energia mnie wprost rozpiera! Spać nie mogę i letnie decou same mi wychodzi.
Takie maki wpadły mi w ręce i musiałam zrobić pudełko na herbatę:

Zieleń pomalowanej części troszeczkę przekłamana jest, bo malowałam 2 odcieniami zbliżonymi do tej na wieku. A na zdjęciu wyszło jak wyszło.


A teraz widzę, że nie zrobiłam zdjęcia w środku, ale środek taki zwyczajny, przegródki i reszta jasną zielenią jest pomalowany...

W kolejce na skończenie czeka pudełko z makami 3D i pudełko ze staroci (też w maki! no mówię przecie, że lata mi się chce!). Starociowe już prawie skończone, a 3D w sumie też. Jeszcze nad środkiem główkuję...


Wracając do ostatniego wpisu sospesso:
Anabell- jak to się robi? Potrzebna jest specjana folia do sospesso, na nią przykleja się motyw, formuje nad świeczką i już. To w takim WIELKIM skrócie.

Więcej można poczytać TUTAJ

Dziękuję pięknie za komentarze. Dodają skrzydeł!!!

wtorek, 18 stycznia 2011

Sospesso popełniłam

Dziękuję Wam kochane duszyczki. Fajnie, że Was mam ;-) Czytając Wasze komentarze lżej mi na seduchu się zrobiło i już jest ok.
Po prostu za dużo się nawarstwiło: w pracy ukrop- codziennie nadgodziny łącznie z sobotami, w domu meksykana- jak zwykle napięty plan tygodnia, urodziny- co nie nastraja optymistycznie, do tego wszystkiego zapisałam się na filcowanie ;-)
 Jakbym miała za dużo czasu. I teraz chodzę sobie na filc, ot tak, dla relaksu...
Jak tak człowiek 2 godziny macha igłą, od czasu do czasu nakłuwając sobie paluchy ;-) to relaksik jest jakich mało ;-)
Jak na razie, to dobrze wychodzą mi jedynie kulki ;-)
A teraz czas na tytułowe sospesso:





Mam jeszcze apel do: domowe-szpargaly.bloog.pl
Nie mogę zamieszczać na Twoim blogu komentarzy, w zasadzie zdjęcia otwierają mi się tylko w pracy. Jakoś tak nie umiem "obsługiwać" innych blogów niż w bloggerze. Więc jeśli masz ochote "pogadać", to napisz mi swój e-mail, a chętnie pokomentuję ;-) na priv.

Pozostałe moje dziewczyny, zaniedbałam Was okrutnie, ale już powoli nadrabiam zaległości i wpadam do Was częściej!

Pozdrowionka, z tej prawie wiosennie, Zielonej Góry ślę!!!

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Optymistyczny piórnik...

Zakończenie roku w pracy, moje urodziny to nie nastraja optymistycznie... Widzę u siebie lekką załamkę, jak w zeszłym roku... I tak już chyba co urodziny będzie.


Z ciekawszych rzeczy: zarezerwowane wakacje, stąd moja inspiracja na piórnik pt. ”coś optymistycznego”

Lazur, niebieski, słoneczne akcenty... byle do wakacji ;-)))))



 
Buziole dla was, zza chmury gradowej (na twarzy mej)
 
...

środa, 29 grudnia 2010

Rychło w czas...

Zazdrościłam Wam nastroju bożonarodzeniowego i co? Nie zdążyłam zrobić fotek przed świętami. Teraz- raczej dla siebie- wstawiam fotki bombek zrobionych przez małża mego i córcię oraz zdjęcie drzewka: sztucznego, jednak całkowicie ubranego przez najmłodszą w rodzinie. Z naszą pomocą oczywiście, ale wyłącznie pod dyktando!
 Choinka z daleka, bo aktualnie świeci... pustymi papierkami po cukierach ;-))) Kto zeżarł cukiery, pytam się !?!


 Bombka mojego M.


Bombka mojej córci.


Niestety moja bombka nie fotogeniczna jest i nie dała się ;-) Robiona sposobem, plecy: ośnieżone, środek odrobina śniegu i obrazek. Bombka na modłę Gohy tutaj
Cholerka, teraz zobaczyłam, że ja żywcem nr 2 zrobiłam. Ale nic to, przeto na własną choinkę... Ale konsternacja... Więc moja bez zdjęcia jest, a podobną (pierwowzór) można zobaczyć u G.

Buziole ślę i jakbym znowu zaspała, to szczęścia, miłości i spełnienia marzeń w Nowym 2011 Roku życzę wszystkim kochanym duszykom!!!!


Dziękuję pięknie za złożone w komentarzach życzenia.


...

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Pojarmarcznie i... dzieckowe cośki...

Na wstępie, dzięki wielkie za ostatnie wpisy! Wnioski wyciągnęłam takie: nie ważne jakie drzewko, ważne z kim i w jakim nastroju spędza się te święta. I to jest najważniejsze!

Tymczasem: uffff... skończyły się jarmarki, można do świąt się przygotować.
Wrażenia: lepiej niż rok temu! I jak to ja, musiałam wesprzeć okolicznych rękodzielników i masę rzeczy pokupowałam. Bo ja nie mogę się oprzeć pięknym przedmiotom ;-) Koniecznie muszę obfocić , to pokażę. Tymczasem zdjęcia mojego (prowadzonego wraz z koleżanką) domku- niestety, jakość marna bo komórką robione.




Dzieckowe cośki, jak pudełeczko na spineczki ( lub inne skarby) które niedawno poczyniłam:



 Rameczki na zdjęcia, jak zauważyłam, ludzie kupują także dla obrazka w środku... Jedna pani: bardziej podoba  mi się ta ramka, ale tutaj jest ładniejszy obrazek....




...

piątek, 17 grudnia 2010

Czy sztuczna choinka to obciach???

PANIKUJĘ!!!
U was tak świątecznie, aż mi się nie chce na inne blogi wchodzić. Oczywiście tylko i wyłącznie przez zazdrość. Bo ja jak zwykle opóźniona jestem. Nic nie gotowe. Jedynie prezenty PRAWIE wszystkie są... Ale jak wiadomo, PRAWIE czyni wielką różnicę...

Ufff...
Ale powarcam do pytania tytułowego. Czy sztuczna choinka to obciach? Zastanawiem się nad sztuczną, ponieważ:
po1. nie będę musiała kupować, bo już mam,
po2. w zeszłym roku prawdziwe drzewko w dolnych partiach było łyse, bo koteckowi się nudziło w nocy i szalał z bombkami. Pomyślała pewnie (Puma), że ci państwo to są naprawdę mili. Tyle zabawek zawiesili swojej ulubionej kociczce, żeby się maleństwo nie nudziło... Efekt: co rano masy igliwia do zamiatania.
po3. Mogłabym już w ten weekend rozłożyć choinkę, nie martwiąc się, że w święta będzie bez igieł (patrz pkt.2.)

Ale, zawsze jest jakieś ale...

Czy takie sztuczne drzewko będzie miało klimat świąt?
Ach, sama już nie wiem. Praktyczność przemawia za sztucznym drzewkiem, jednak serducho za żywą...

Jak to jest u Was? Żywe (w zasadzie martwe, ale nie z plastiku ;-), czy sztuczne? Oto jest pytanie...

Zmieniając temat na bardziej prezentowy, poczyniłam taką szkatułkę, którą skończyłam dopiero wczoraj i wystawiam na jarmarku:






Buziaki i... łączę się w bólu z tymi, którzy tak jak ja, stoją na jarmarkach w tę zimnicę...

wtorek, 14 grudnia 2010

Miłość w retro oprawie

Tak się składa, że ostatnio poczyniłam duuużą szkatułę na biżutki. Pasuje idealnie do wyzwania w szyfladzie (info TUTAJ ) na temat:  "Miłość nie jedno ma imię"




więc oto moja kandydatka wyzwaniowa:





Próbowałam uchwycić te 15 warstw lakieru... niestety zdjęcia robione w nocy i wyszło jak wyszło. Innych nie będzie, bo szkatuła już znalazła właścicielkę.


A na dworze zimno i snieżyca, a od jutra jarmark na deptaku w Zielonej Górze, huhuha, huhuha nasza zima zła...

...


niedziela, 12 grudnia 2010

Po jarmarku i ...przed jarmarkiem ;-)

Tak, święta idą, to wysyp kiermaszy i jarmarków rękodzieła.
Muszę się trochę pochwalić a troszkę pożalić. Kiermasz rękodzieła, który zorganizowałyśmy w pięć szalonych "artystek" udał się połowicznie. Dla nas wszystkich sprzedaż wiadomo ważna rzecz, ale jednak zainteresowanie, ba podziw nawet,  bardziej nas interesowało. Niestety frekfencja nie dopisałą. Przyszło kilka.... no powiedzmy naście może w porywach ...dzieścia osób. Nie powiem, jak na taką frekfencję to zadowolona jestem. Ale jednak poklasku brak ;-)))))))
Drugi jarmak na który załapałam się tzw. psim swędem, to dzisiejsze stanie w galerii. Tak, przez jeden dzień byłam galerianką ;-)))) Boszszsz... bzdury wygaduję, bo zmęczona jestem i dowcip nie ten ;-)
Więc galeria Auchan- porażka. I znowu coś tam nawet sprzedałam, jednak zainteresowanie znikome.
I weźcie tu dogodźcie kobiecie. Ciekawe czy byłabym bardziej zadowolona gdyby zainteresowanie ogromne, a sprzedaż marna? Chyba też nie ;-) Ale nie ma tego złego, nawiązałam współpracę ze sklepem z rękodziełem, pamiatkami itp.

Więc w sumie weekend uważam za udany.
A żeby tak po próznicy nie gadać, to kilka obrazków ;-)

Aniołki solne Kasi z Wrocławia:


Cudowne filcowe szale Agnieszki z Zielonej Góry:


 Filcowe mitenki:


Filcowe coś ;-) na szyję:


Widzicie te cudowności??? Szal filc z jedwabiem.... uhhhhmmmmm...



Reszta zdjęć jutro, bo bloger mi strajkuje ( o mężu nie wspomnę ;-)))


Buziole!
...

piątek, 10 grudnia 2010

ekspresem

Dzisiaj ekspresem i bez zdjęć...
Pakowanie do jarmarku trwało do 1-wszej w nocy a wyglądało to tak:
weź dużą folię do pakowania, przygotuj przedmiot, odwiń kota z folii, zawiń przedmiot, wyjmij kota z pudełka, włóż przedmiot do pudełka... i tak z każdym przedmiotem...
Ale jak tu się złościć, jak to takie pocieszne jest ;-)))))
Aż muszę sprawdzić czy kota nie ma w aucie w którymś z kartonów ;-)

Buziole i dzięki za miłe słówka!!!