W moim przypadku jest tak, że czasami ocieram się prawie o hurtowe ilości swoich wytworków ;-)
Głównie wtedy jak szykuję się na jarmarki.
Dzisiaj pokażę doniczki. Nic niezwykłego, ale klient nasz pan ;-)
Tak właśnie jest, że klienci upatrzą sobie jeden motyw i to "schodzi" najczęściej. Bardziej ambitne prace czekają z reguły dłużej na właściciela, ale są osoby, które potrafią to docenić.
Ostatnio jedna dziewuszka- studentka plastyki- czy coś w tym temacie- prawie się ze mną pokłóciła. Robiłam szkatułki z motywem czarnego elfa z serwetek. Ona na to, że to naklejki są. Ja, że nie, decoupage z serwetek. Ona: Nie, naklejki, przecież ja tutaj nic nie czuję (fakt lakieru było z 9-10 warst). Ja: chyba o to chodzi w decou? Nie, to nie decou, tylko zwykłe naklejki.
I weź tu gadaj z kobietą... I tak pod tych moich klientów masowe ilości donic:
tych ze 4 naprodukowałam...
Na zdjęciu napis Lavande, jakiś bardzo niestaranny wyszedł, w rzeczywistości bardziej pocieniowany jest niż pomazany.
...te pojedyncze źdźbła, to chyba moi faworyci...
Odpoczynek od lawendy ;-)
...



















































