Obserwatorzy

piątek, 5 lipca 2013

Lato z nutką Paryża

Czas przelatuje przez palce, czy Wy też tak macie? Może to dlatego, że termin porodu co raz bliżej,  A TYLE JESZCZE DO ZROBIENIA!!
Remont już praktycznie skończony, pozostały jeszcze mebelki do dziecięcego kącika. W lipcu mam nadzieję będą już gotowe. Ale niestety teraz muszę polegać na Małżu mym, bo sama nie daję już rady.
Sypialnia ciągle się zmienia po remoncie. Coś dodaję, coś poprawiam. Jak już ogarnę jako tako wszystko, to na pewno zamieszczę fotki. Ale w pracach "przeszkadzają" mi ciągłe jarmarki. Spędzam dużo czasu w pracowni, czego oczywiście mój blog nie odzwierciedla.
Ale co ja tu tak negatywnie! Wcale nie jest źle. Po prostu zamiast robić zdjęcia, śpię (w dzień, bo w nocy gorzej...)  ;-))) Mam nadzieję na zapas...
Ostatnio skończyłam też malowanie mebelków w restauracji indyjskiej, którą już kiedyś pokazywałam. Mam nawet fotki. Ale to nie dzisiaj.

Dzisiaj napis, który poczyniłam dla córki. Pasuje do jej świeżo wyremontowanego pokoju. Kolory biją po oczach ;-)


Na tle zielonej ściany...
 
A może na fioletowej...
 
 
Jak szybko zrobić sobie taki napis pokazuję TUTAJ
 
Pozdrawiam Was serdecznie i trzymajcie kciuki za jutrzejszy jarmark. Oby mój M. sam wytrwał na polu walki ;-)
 

środa, 26 czerwca 2013

Starocie i inne klamoty

To już prawie koniec czerwca, a ja tak mało się odzywałam... ale te upały mnie o mało nie wykończyły. Kończyło sie na całodziennym leżeniu w basenie ;-) Gorzej w nocy... ale na szczęście teraz jest lepiej i mogę w końcu coś robić dla mojego domku.
Na pierwszy ogień poszedł stolik. Zdjęcia "przed" nie mam, bo stolik uczestniczył w konkursie na jarmarku i bardzo się spieszyłam. Jednak wytrzymałam tylko jeden dzień na jarmarku ( z uwagi na te upały) i nie znam wyników ;-)
Ale nic to, ważne że stolik skończony... Ozdobiłam go serwetkami Green Gate i w końcu mam coś z tej firmy i ja ;-)))
Zdjęcie pstryknęłam między kroplami deszczu, więc takie sobie...


 A na fotce jakoś tak nie równo te kwiatki wyszły, a równo są! Powaga!


A to juz zakupy tarasowe... Takie "piękne" obicie ;-) Już zdarte i wyrzucone.
I teraz jestem w kropce. Wymyśliłam sobie obicie wodoodporne z tkaniny IKEA takie szare tło i białe grochy. Ale w tym katalogu już ta tkanina jest niedostępna (jest tylko czerwień i czarny) i teraz nie wiem...

Chciałam uzyskać to, co widziałam we Francji w zeszłym roku:




Może Wy wiecie gdzie można kupić ładną tkaninę ceratową? Chociaż nie wiem czy ona się nazywa ceratowa, czy po prostu jakoś jest impregnowana? Żebym nie musiała co wieczór chować ani zakrywać mebli.


W domu nadal jak po huraganie, sypialnia się kończy i ciągle coś wymyślam... Wkrótce fotki chociaż tego, co udało mi się pomalować. Jest już bieliźniarka i jutro będzie komoda, która służy za stolik nocny.
Brzuch co raz większy i co raz trudniej śmigać z pędzlem i wałeczkiem ;-)
Ale nie poddaję się!


A to widok z hamaka, który teraz całkiem mokry. Kwiaty przekształciły się w pyszne czereśnie. Mniam!


Pozdrawiam Was serdecznie!

piątek, 14 czerwca 2013

Warsztaty kreatywne w W-wie z okazji dnia ojca dla całej rodziny!



Spieszę donieść:
z okazji Dnia Ojca w niedzielę, 23 czerwca 2013 roku od godziny 11:00 do 15:00 marka elektronarzędzi Dremel wraz z serwisem www.pomyslodajnia.pl organizuje plenerowe warsztaty pt. „Rodzinne majsterkowanie”. Impreza odbędzie się w Miejskim Ogrodzie Zoologicznym w Warszawie przy ul. Ratuszowej 1 i poprowadzi ją aktor Andrzej Nejman.
Event „Rodzinne majsterkowanie” to wyjątkowe spotkanie dzieci i ich rodziców, którzy wspólnymi siłami stworzą recyklingowe zabawki, ozdoby, latawce, własnoręcznie zdobione koszulki, ogrody wertykalne czy też niebanalną biżuterię. Podczas pracy uczestników wspierać będą blogerzy i kolektywy współpracujące z serwisem www.pomyslodajnia.pl: Inżynieria Designu, Kreatywna Kasia, ZetPety Design, Kolektyw Na Nowo oraz Sowaliska. Goście warsztatów skorzystają z szerokiej gamy narzędzi Dremel pod czujnym okiem trenerów. Najlepsze prace zostaną nagrodzone „Książkami inspiracji Dremel cz. 2” oraz elektronarzędziami marki Dremel.
Aby wziąć udział w warsztatach, wystarczy kupić bilet wstępu do ogrodu zoologicznego w kasie, automacie ustawionym przed ZOO lub na stronie http://www.kupbilet.pl/index.php?f78=f96&f106=re0024. Dzięki temu można uniknąć stania w długich kolejkach i szybciej dołączyć do majsterkujących gości.
Nie straszne nam słońce ani deszcz! Zapraszamy wszystkich rodziców i dzieci do udziału w zabawie!
Relację transmitować będzie Radio Kolor na czele z Michałem Dobrołowiczem.
Więcej informacji znajdziecie Państwo w załączonej informacji prasowej.

Zapraszam serdecznie!


wtorek, 11 czerwca 2013

Szyjątka miśkowe i torebkowe

Dziękuję pięknie za komentarze pod ostatnim postem. Bardzo mi miło, że fotel się podoba. Najważniejsze, że jest wygodny i mam nadzieję, że się sprawdzi.
Dzisiaj chciałam Wam pokazać moje szyjątka. Miśki powstały także na skutek małej wymianki. Wymiankę uskuteczniłam z KASIĄ. Kasia podesłała mi skrawki tkanin, ja jej trochę wycinanek sklejkowych.
Dołożyłam swoje tkaniny i uszyłam misiaki. Tym razem sama. W zeszłym roku robiłam to na spółę z kuzynką. A teraz "siama" ;-).





A tutaj misiaki w mojej nowej torebce.
Torebkę także uszyłam "siama" To był projekt na POMYSŁODAJNIĘ. Zajrzyjcie, jest tam krok po kroku, może same zrobicie taką torebkę?

Pięknie wyszło słonko! Idę na taras łapać promienie.


Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Fotel, wygrana w Candy i JULA

Witajcie w ten piękny i o dziwo słoneczny dzień!
Zabrałam się dzisiaj za dalsze przerabianie fotela. Jakiś czas temu pomalowałam podstawę fotela i tak sobie stał i stał... aż wymyśliłam, że będzie to fotel do karmienia dzidziusia.
W IKEA zakupiłam materiał, który będzie się powtarzał w sypialni w kilku miejscach, ale o tym kiedy indziej.
Gąbkę miałam z odzysku (z foteli rodziców). Najpierw biała tkanina (bordo z gąbki na pewno by przebijał), poźniej ta właściwa i pokrowiec gotowy.
Brakowało mi jeszcze siedziska- drewnianej podstawy. I tu na pomoc przyszedł sklep JULA. Jakiś czas temu dostałam do przetestowania wyrzynarkę. Zawsze myślałam, że tylko drogie i firmowe się sprawdzą do cięższych prac. I jakie było moje zdziwienie! TA WYRZYNARKA dała radę z grubą dechą, a nawet z panelami w mieszkaniu rodziców. I jeszcze w mniejszych pracach... Kiedyś pokażę jeszcze wieszak, który zrobiłam dla koleżanki, ale nie zdążyłam obfocić, a już jest u niej.
Ale dosyć o sprzętach. Czas na zdjęcia:

Fotel golasek...

potrzebne gąbki- starczyła 1 szt. , 2 materiały..



W gorącej wodzie kąpana... nie zdążyłam wyprasować pokrowca, a już musiałam pokazać fotel ;-)



W trakcie szycia zadudnił listonosz. Tak, zadudnił, bo dzwonek nie działa (strasznie ciężko poświęcić 5 min na wybór dzwonka na All..) i go kiedyś uświadomiłam, że ja tylko walenie do drzwi słyszę ;-)
I przyniósł mi wyczekiwane papiery od Asket. Na jedne mam juz pomysł, na inne, myślę że przyjdzie z czasem... Piękne, retro papiery.




I tym sposobem nie zabrałam się jeszcze za ogrodowe metalowe mebelki, które dzielnie stoją i czekają na zrobienie. Spokojnie, doczekają się, ale może nie dzisiaj. Misiaczek- czyli ja 2w1;-)- najadłam się i pora na drzemeczkę ;-)
Pozdrawiam Was serdecznie!

czwartek, 30 maja 2013

Serca dwa...

Jak doszła do mnie paczka z serwetkami, to mało jej nie ucałowałam ;-) Kobieta zamiast sobie do butów dorzucić, to za 50zł kupuje serwetki... Ale mnie tam buty tak nie cieszą jak papiery czy serwetki do decoupage, którch nigdy za dużo, prawda? Do tego wzory Green Gate uwielbiam, a finans na razie nie pozwala na zakup innych elementów z kolekcji...
Dlatego z radością i ochotą- chociaż z żalem, bo trzeba pociąć te cuda ;-) zaczęłam robić serducha. Większe rzeczy się lakierują... Może zdążę z nimi do niedzieli, gdzie czeka mnie jarmark, a raczej mojego M., który dzielnie mnie zastępuje.
Tymczasem dzisiaj 2 serducha i deseczka, która stanie się wieszaczkiem. Muszę tylko udać się do Leroy Merlin po wieszaki. Jak zwykle pewnie na ostatnią chwilę... Czyli w sobotę tuż przed zamknięciem ;-)))





Życzę miłego odpoczynku i świętowania w gronie rodzinnym!

środa, 29 maja 2013

Tabliczki, tagi czy plakietki, a może zawieszki?

Nie wiem dokładnie jak to się nazywa, grunt, że miałam w planach i sobie zrobiłam ;-)
Małe tabliczki z uroczką parką i z różami  w wersji retro. Obydwa motywy pasują mi do klatki z Maison Du Monde TUTAJ , która króluje na jednej ze ścian łączącej jadalnię z kuchnią.
A, że się rozpędziłam powstało ich dużo i są w moim sklepiku www.galeriaagi.pl.tl .
Jak Wam się podobają? Taka mała rzecz a cieszy ;-)





Dopiero na zdjęciu widzę, że muszę jakieś ładne kokardeczki zawiązać...
Ale kolorystycznie fajnie mi zgrało z pocztówkami z Maison Du Monde TUTAJ  . Ach, jak ja uwielbiam ten sklep...


Pozdrawiam Was serdecznie. Jutro coś w stylu Green Gate. W końcu zakupiłam serwetki tej firmy i powoli coś tam z nimi dekupażę...

A jeszcze jedno! Dzisiaj wczesnym rankiem (6 rano!) otwieram blogi i co widzę?! Wygrałam u Asket papiery do decou! To dopiero fajny poranek. Jak tylko do mnie dotrą, to niezwłocznie pochwalę się jeszcze raz ;-)
Pa!

czwartek, 23 maja 2013

DIY tablica na zapiski w lawendowym klimacie

Dzisiaj na szybciutko wpadam, żeby Wam pokazać jak można zrobić coś z niczego. Oczywiście przy użyciu narzędzi Dremel, w tym mojej ukochanej wyrzynareczki Moto-Saw...

A natchnęła mnie strona stonogi , gdzie dziewczyny pokazały różne oblicza farby tablicowej.

To lecimy z DIY:
Potrzebne będą DREMEL Moto-Saw, Dremel 4000, 2 sklejki, farba tzw. tablicowa - u mnie koloru fioletowego, farba akrylowa fioletowa i biała do drewna i metalu, serwetka, klej do decoupage i lakier akrylowy.













A dokładny sposób powstawania (fotki + dokładny opis krok po kroku) tablicy na moim blogu NA POMYSŁODAJNI tutaj   Zapraszam Was serdecznie!   Jak Wam się widzi taka tablica? Ja już planuję kolejne wersje, szkoda tylko, że dziecię podkradło mi farbę i będę musiała znowu poczynić zakupy "tablicowo-farbowe". A to nie są tanie rzeczy...   Z frontu domowego: remont trwa nadal... już jestem nieźle w...na ale co zrobić. Przypadki chodzą po ludziach i 3 dni zmarnowane na inne sprawy. Już mam dosyć, bo sypialnia zrobiła sie składnicą wszelakich dóbr cóki i w nocy obijam sobie na zmianę kostki i kolana... buuuuu... niech to się skończy!   I tym mało optymistycznym akcentem... żegnam Państwa ;-)))  

niedziela, 12 maja 2013

Jarmark w deszczu, ale za to w jakim klimacie...

Całkiem przypadkowo i to na ostatnią chwilę pojechałam na jarmark. Nie ważne jest to zresztą. Istotne, że pod nosem (nie całe 30km) mam piękne ruiny zamku. W Siedlisku. Byłam pod wielkim wrażeniem. Uwielbiam starocie wszelakie, nawet pod postacią ruin.

W takich okolicznościach przyrody, a raczej ruin, stałam sobie z moim kramem. I nie zepsuł mi humoru całkowity (no, prawie) brak klientelii, strugi deszczu, które przeciekały przez nowy pawilon, który kupiłam i jakoś tak nie przyszło mi do głowy, że może nie być wodoszczelny...



Zanim zaczęło lać i położyło więszość imprezy, zdołałam zrobić kilka zdjęć:






Obrazy pewnej malarki ze Sławy. Takie w moim klimacie...



A to mój kram. Mogłam się odwrócić i chłonąć atmosferę zamkową...



Gdzieś mi wcięło moje domeczki zadekupażone, jak odnajdę zdjęcia pokażę.
A od jutra druga tura remontowa z przerwą na wyjazd kilkudniowy mojego M. do W-wy.
I znowu rozbebrane wszystko. Dziecię ze swoim pietrowym łózkiem do sypialni wprowadzę. Jest jeszcze łazienka wolna ;-) Ale chyba woli spać z rodzicami ;-) Biurko, szafka do sypialni, więc kostki poobijane w nocy...  Do tego milion pudeł, pudełek... Ach cierpliwość mieć...
Więc od jutra się uzbrajam (w tę cierpliwość) i może dla ochłonięcia będę częściej do Was zaglądać?
Pozdrawiam serdecznie!


piątek, 10 maja 2013

Lawenda jest... faux pas?

Ja ją w sumie nadal lubię ;-) I klientki też. Ale niektórzy (dekupażystki w sensie..) widzę, mają jej dosyć.
W sumie, to motyw przewija się już ładnych kilka lat...

 Zamówienie na chustecznik pociągnął za sobą stworzenie koguta w lawendę i pudło na różności.

Nie ględząc po prożnicy... zdjęcia:





Pudełko, które ma ornament z przodu, a którego kompletnie nie widać na zdjęciu...



Po ostatnim poście było mi bardzo miło czytać Wasze komentarze. I jeszcze sympatyczniej, że wzrosło grono obserwatorów. Bardzo mnie to cieszy! Naprawdę. Mam nadzieję, że lawenda też Wam się spodoba i domki z jutrzejszego posta.
Pozdrawiam Was serdecznie i obiecuję solennie, że wieczorkiem do Was zajrzę. Tymczasem wybieram się na ślub koleżanki. Będzie na powietrzu, chociaż nie wiem czy poranny deszcz nie popsuł szyków. Pierwszy raz zobaczę zaślubiny "na powietrzu" i to w skansenie! Więc klimat jest ;-)

Pozdrawiam serdecznie i idę się szykować...

poniedziałek, 6 maja 2013

Decoupage dla dziewczynki

Uwielbiam tę serwetkę. Ta dziewusia jest taka słodka...
Pudełko na zabawki, przydasie lub na pamiątki...





Środek fioletowy, żeby trochę przełamać róż.


I tyle... muszę też odnaleźć zdjęcia wyciętych przeze mnie domków. Już są ozdobione i czekają na jarmark... Może jutro uda się je pokazać.

Pozdrawiam serdecznie!

niedziela, 5 maja 2013

Mój kawałek raju...

Witam wiosennie i słonecznie. Na dworze jest wspaniale! Od dzisiaj zainstalowałam hamak i bujam w ...obłokach.
Zobaczcie jaki mam widok z hamaka:

Imponująco kwitnąca czereśnia i śliwka z nieśmiałymi kwiatuszkami.



Czy Wy tez tak macie chowając rzeczy na sezon, że nie możecie ich znaleźć? Hamak schowałam w OCZYWISTYM miejscu, na który nie mogłam wpaść kilka godzin ;-) Ale w końcu jest (po przetrzepaniu strychu, pracowni, garderoby, piwnicy i na końcu szopki- tam był schowany!)  i bujam się, bujam...

A poniżej zdjęcie okna w salonie. Udało mi się kupić 6 jednakowych paneli zasłonowych za cenę... 30zł  W SUMIE! W lumpku oczywiście. Połączona jadalnia i salon nabrały przytulności, a ja jestem wielce zadowolona. Klimacik wiosenny uzyskany.


Pozdrawiam serdecznie, a jutro coś w decoupage. W końcu wzięłam się za rękodzieło. Bo zaproszeń na jarmarki cała masa. A ja tylko żyłam remontami. Remont nie zając, a decoupage znowu  cieszy i zajmuje mi wieczory.